Cały czas próbujemy zwalczyć zarazę przywleczoną ze starego kontynentu, mamy nadzieję ze nie spowodujemy jakiejś epidemii wśród Japończyków ;-) Co wieczór odbywają się narady plemienne związane z podziałem zapasów leków. Najsilniejsi przetrwają.
A co do jet laga - nie wystąpił, najwyraźniej przed wyjazdem mieliśmy tak rozchwiany rytm dobowy, że organizmy nawet się nie zorientowały że coś tu nie tak ;-)
Zdjęcie dostępnych środków do zwalczania zarazków. Coś wygląda znajomo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz